kancho kanazawa

Duży Obóz 1: Dzień 5

Skończywszy śniadanie zebraliśmy się wszyscy całym obozem przed domkiem instruktorów aby omówić kilka ważnych spraw. Pierwszą z nich było pytanie o niedzielne wyjście do Czaplinka.

— Kto chce iść w niedzielę do kościoła?— zapytał sensei Piotr lecz podniesieniem ręki w górę zareagowało raptem pięć osób.

— Ponawiam pytanie! Kto chce iść do kościoła i na lody? — powtórzył trener i nie wiedzieć czemu nagle wszystkie ręce wystrzeliły natychmiast w górę.

 

Tuż przed treningiem mieliśmy niespodziewaną wizytę naszych ulubionych gości z sanepidu. Po dwóch godzinach pertraktacji dotyczących przestrzegania przez nas zasad sanitarnych związanych z zagrożeniem epidemiologicznym i szukania dziury w całym oraz próbach odnalezienia w naszych szeregach członków KoKlusz Klanu, szanowna delegacja sama chyba doszła do wniosku, że skoro na wiecach wyborczych nikt nie przestrzega zachowania zalecanej odległości między uczestnikami, o noszeniu maseczki nie wspominając, a nasz Pan Prezydent sam przed kamerami bierze maleńkie dzieci w ramiona i całuje, to oni też mogą nas pocałować.

 

Po wieczornym treningu rozegrany został, tym razem już bardzo dobrze zaplanowany, mecz w rugby o poranny rozruch pomiędzy kadrą ubraną niczym reprezentacja Nowej Zelandii na czarno a uczestnikami ubranymi we wszystkie kolory świata jak wiosenna tęcza. Dwugodzinne starcie zakończyło się wynikiem 70:65 dla instruktorów odbierając tym samym nadzieję uczestnikom na brak porannego rozruchu, jednakże swoją walecznością  obozowicze zdobyli szacunek kadry, która w geście szacunku dla rywali wyciągnęła dla wszystkich arbuzy i zorganizowała kino letnie.

 
 

Galeria zdjęć 

  

 

Newsletter

Wpisz swoje dane, aby być na bieżąco z wydarzeniami w klubie!

Włącz swój javascript, aby przesłać ten formularz